Bloog Wirtualna Polska
Są 937 603 bloogi | losowy bloog | poleć tego blooga | inne bloogi | zaloguj się | załóż blooga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zdjęcia w galeriach.


Wstęp.

niedziela, 19 kwietnia 2009 14:31
"Czy istnieje drugie życie?"
Takie pytanie zadawałam sobie bardzo często. Wszędzie. Leżąc wieczorem w łóżku, idąc na spacer, oglądając tv... Ale nigdy nie umiałam na nie odpowiedzieć.
"Czy moje życie kiedyś się zmieni?"
Na to pytanie też nigdy nie znalazłam odpowiedzi.
Aż do pewnego dnia.

Moją powieść dedykuję wszystkim marzycielom.
Bo choć to co tu opisane nigdy mi się nie zdarzyło to wydarzenia tu zawarte są jak najbardziej realne...

Jaki jest cel napisania tego?
Odpowiedzieć na te dwa pytania...
Czy zdołam kogoś przekonać?
Nie wiem...
Spróbuję.


Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,4482353,trackback

komentarze (1) | dodaj komentarz

Rozdział 1. "Zaczęło się tak...zwyczajnie."

niedziela, 19 kwietnia 2009 14:37
Każda historia ma swój początek i koniec. Tak samo jak każde życie. Ja miałam dwa życia. Jedno całkiem bezsensu, zniszczone miłością moich rodziców którzy z tęsknoty kazali mi wyprowadzić się z mojego ukochanego kraju- Polski do kraju ludzie uważanych przeze mnie zawsze za idiotów- Szkocji. Cóż, może to nie była zła decyzji. Nie. To była wspaniała decyzja. Ale o tym dowiedziałam się dopiero później. Lepiej późno niż wcale.
Wyprowadziłam się z Polski 15 lipca 2007 roku. Miałam prawie 15 lat. Był to dla mnie cios. Zostawiłam przyjaciół, chłopaka, wszystko co miałam. Poszłam do szkoły W Wishaw, poznałam Patty-moją przyjaciółkę i jakoś udało mi się zaakceptować moją sytuacje. Nie. Sama siebie okłamuję. Nigdy nie zaakceptowałam do końca mojej sytuacji. Ale zaaklimatyzowałam  się i życie toczyło się dalej. Właściwie to zaczęło się dla mnie nowe życie, rozpoczęte bólem i cierpieniem oraz nostalgią. Wydawało mi się, że tak będzie zawsze- ja będę tęsknić, nienawidzić facetów po tym jak mój ukochany mnie zranił i dokońca życia będę sama. Myliłam się. Wkońcu los postanowił się do mnie uśmiechnąć. Zaczęło się tak...zwyczajnie...

25 marca 2009 roku zaczęłam poprzez portal nasza-klasa rozmawiać z Magdą, która mieszkała w Glasgow. Gajnie nam się gadało. Umówiłyśmy się na sobotę, że przyjedzie do mnie. Przyjechała. Byłyśmy na zakupach w Motherwell, na sesyjce zdjęciowej i u mnie w domu. Przez pare następnych dni coraz bardziej się zaprzyjaźniałyśmy. 6 kwietnia zaprosiła mnie do Glasgow. Chodziłyśmy po sklepach, spacerowałyśmy, a potem byłyśmy u niej w domu. Mieszkała 3 przecznice od bardzo bogatej dzielnicy. Zabrała mnie tam.
-Tu mieszka mój chłopak. We wtorek zaczęliśmy chodzić- powiedziała.
-Ciesze się-odpowiedziałam patrząc na dom, który pokazała. Był otoczony murem  z bramą. Na początku rozciągał się długi trawnik, a pośrodku była droga. Dalej ujrzałam duży dom, bardzo duży, wysoki na 3 piętra.
-Bogaty?-zapytałam.
-Tak-odpowiedziała.
O godzinie 21 byłam już w domu. Święta Wielkanocne minęły bardzo miło. We wtorek po świętach pojechałam do Magdy. Miała mnie przedstawić swojemu chłopakowi i przyjacielowi. Poszłyśmy do tej bogatej dzielnicy, ale nie do domu Maćka tylko do innego. Strażnik wpuścił nas przez czarną bramę. Zatrzymałam się. Tam było pięknie. Też był trawnik. Po obydwóch stronach były alejki które znajdowały się pośród klombów z kwiatami. Po obydwóch stronach przy ogrodzeniu były drzewa. Pomiędzy trwanikami była droga około 100 metrów, a następnie na środku była fontanna, a naokoło nieh asfalt. Potem dom. Z dużej starej cegły. Piękny- czteropiętrowy, tzn. 3 piętra i parter. Rozciągał się na długi obszar. Około 200 metrów. Weszłyśmy głównym wejściem. Kryształowe żerandole, marmurowe schody, piękne dywany. Na recepcji siedziała młoda kobieta ubrana w jeansy i koszulę w kratę.
-Dzień Dobry magdo- powiedziała.
-Dzień dobry-odpowiedziała.
Podeszłyśmy do windy. Zdziwiłam się. Winda w domu? Magda wcisnęła guzik na 3 piętro. Gdy otworzyła się winda stanęłyśmy w takim samym holu jak na dole. Stanęłyśmy pod drzwiami z napisem "Marcin Lengar. Private". Magda włożyła kartę do czytnika przy drzwiach, wpisała kod i weszłyśmy do długiego korytarza. Przeszłyśmy około 15 metrów i włożyła kartę do kolejnego czytnika przy drzwiach po lewej stronie. Wpisała kod i weszłyśmy do środka. Był to bardzo duży pokój. Po prawej stronie od wejścia były duże drzwi od garderoby i mniejsze od łazienki. Dalej stał stół z fotelami i sofą, następnie trochę wolnej przestrzeni oraz biurko. Potem było duże łóżko i sporo wolnej przestrzeni. Na fotelach przy stoliku siedziało dwóch chłopaków.
-Cześc chłopaki- powiedziała Magda po czym podeszła i ucałowała obydwóch. Maćka w usta, a Marcina w policzek- chciałam wam przedstawić moją kumpelę o której wam mówiłam. To jest Miśka.-obydwaj wstali i się uśmiechnęli.
-Jestem Maciek-powiedział jeden z nich. Był przystojnym brunetem o niebieskich oczach.
-Marcin-powiedział drugi. Też był przystojny. Miał niebieskie oczy i cudowny uśmiech.
Usiedliśmy na sofie i świetnie nam się razem rozmawiało. Wieczorem poszłam z Magdą do centrum. Odprowadziła mniee na autobus. Opowiedziała mi o marcinie. Jego  rodzina mieszka od 4 pokoleń w Szkocji. Jego praprababcia była hiszpanką, pradziadek szkotem, a babcia Włoszką. Marcin 8 razy w życiu był w Polsce. Jest casanovą, zmienia co chwilę dziewczyny, podrywa je tylko dla pettingu. Jest jaki jest, ale ludzie go lubią. Jego ojciec jest bogatym biznesmanem. Ma 3 firmy. Jedną prowadzi wraz z ojcem Maćka. Marcin zrobił na mnie dobre wrażenie, ale wzięłam sobie do serca uwagę Magdy, że Marcin to casanova...


Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,4482376,trackback

komentarze (0) | dodaj komentarz

Rozdział 2. "Dwa kosze dla Marcina"

niedziela, 19 kwietnia 2009 14:48
16 kwietnia pojechałam do Magdy, bo miałyśmy iść na imprezę do klubu, a potem spałabym u niej. Wystroiłyśmy się i poszłyśmy z chłopakami na tą imprezę. Było świetnie, parę chłopaków mnie podrywało. Kiedy przy stoliku zostały same dziewczyny, wywiązała się rozmowa.
-Misia-powiedziała Weronika, którą poznałam dopiero w klubie-podobasz się Marcinowi.
-Jak wiele innych-odpowiedziałam.
-Nie-rzekła Alicja-ty mu się podobasz nie jak dziewczyna do pettingu. Zobacz, że dziś jeszcze żadnej laski konkretnie nie zarwał, tylko Tobie prawi komplementy.
-Ale i tak uważaj na niego- powiedziała Magda- jest wspaniały, ale w sprawach damsko-męskich nie warto mu ufać. i tak mu ulegniesz, bo lubisz ryzyko, ale uważaj.
Przez resztę wieczoru tańczyłam i rozmawiałam w większości z Marcinem. o 2 byłyśmy już  z Magdą u niej w domu, porozmawiałyśmy do 3 i poszłyśmy spać. Następnego dnia poszłyśmy na spacer po Glasgow, a potem Marcin odwiózł mnie do domu. umówiłam się z Magdą, że przyjadą do mnie w sobotę. Przyjechali. Wzięliśmy piwo i poszliśmy do parku na Greenhead. Było bardzo ciekawie. Weronika zaczęła chodzić z Piotrkiem więc świętowaliśmy. Było wspaniale. O 23 ktoś po nich przyjechał, a ja poszłam do domu. W niedzielę zagadał do mnie na gg Marcin. Zaczęliśmy rozmawiać i spytał czy może do mnie przyjechać. Zgodziłam się i przyjechał. Zabrałam go nad wodospad znajdujący się międzu Motherwell a Bellshill. Przespacerowaliśmy się. Nagle ustał i spojrzał mi w oczy,
-Chciałbym Żebyś była ze mną- powiedział.
-Nie-odpowiedziałam patrząc mu w oczy- Nie jestes facetem dla mnie, nie pasujemy do siebie. Jesteś świetnym chłopakiem, ale masz jedną dużą wadę.
-Taka, że jestem casanovą?-spytał.
-Nie. Jesteś bogaty-rzekłam
-To chyba dobrze-odparł ze zdziwieniem.
-Dla mnie nie- wyjaśniłam.
Porozmawialiśym trochę, zaprosił mnie na urodziny i odwiózł do domu.

W następną sobotę ja, Magda, Weronika i Natalia pojechałyśmy do East Kilbride. Powiedziałam dziewczynom o niedzieli i propozycji Marcina.
-Dobrze zrobiłaś-pochwaliła mnie Magda-Marcin pytający się dziewczynę czy chce być z nim? Wow. Chciałabym to zobaczyć. Nigdy nie pytał się dziewczyn o zdanie. Po prostu były jego i tyle.
-Boże!-rzekła Natalia-on pierwszy raz w życiu dostał kosza!
Po godzinie dołączyli do nas Maciek, Marcin, Piotrek i Kamil-chłopak Natalii.  Byliśmy wszyscy na lodowisku, a potem pojechaliśmy do Marcina. Piliśmy, bawiliśmy się i zostaliśmy tam na noc. Następnego dnia Marcin chciał mnie odwieść. Najpierw jednak pojechaliśmy do parku na spacer. Stanęliśmy na środku alejki i znowu na mnie spojrzał tak jak w niedzielę.
-Znam ten wzrok-powiedziałam.
-Misiu, proszę-rzekł-chcę być z Tobą, naprawdę.
-Nie- odpowiedziałam.
-Będę próbować.
Odwiózł mnie do domu. Ostatni tydzień kwietnia mijał strasznie nudno. Czekałam na weekend. Kuzynka Maćka-Reachel miała koncert w Edynburgu. Gdy nadeszła sobota byłam zadowolona. Pojechaliśmy do Edynburga Marcina limuzyną. Wystrojone z gracją wysiadłyśmy na miejscu. Na koncercie było bosko. Szaleliśmy do 1 w nocy. Później noc w hotelu, a w niedzielę powrót.


Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,4482424,trackback

komentarze (0) | dodaj komentarz

Rozdział 3. "Początek miłości Miśki i Marcina"

niedziela, 19 kwietnia 2009 14:52
Poniedziałek i wtorek były wolne od szkoły, więc Marcin wykorzystał okazję i zaproponował żebyśmy wyskoczyli do Paryża. Moi rodzice się zgodzili więc w niedzielę o 22 ja, Magda, Maciek i Marcin siedzieliśmy w samolocie do Francji. Było bosko. W poniedziałek zwiedzaliśmy Paryż. Wieczorem spacer i wieża Eifflea nocą. Stojąc u stóp tej wieży, gdy Magda z Maćkiem poszli kupić picie, Marcin ponownie przeszył mie wzrokiem.
-Misia...-zaczął niepewnie.
Spojrzałam w jego oczy z kamienną twarzą.
-Będę Ci zadawał to pytanie w różnych miejscach i okolicznościach. Aż do skutku- powiedział.
-Nie-odpowiedziałam.
-Ale...-zaczął.
-Nie zadasz mi więcej tego pytania-uśmiechnęłam się i namiętnie go pocałowałam.

We wtorek byliśmy w Disneylandzie, a o 19 polecieliśmy z powrotem do Szkocji. Ostatni tydzień przed maturami mijał na nauce. W weekend spotkałam się z Patty, bo zaniedbałam trochę nasze kontakty. Ostatni raz byłam u niej w holiday kwietniowy. W czwartek 14 maja zaczęły się matury. Sobotę postanowiłam poświęcić na naukę. Posprzątałam i usiadłam nad zeszytem  z geografii. Nagle ktoś zapukał do drzwi. Zeszłam, by zobaczyć kto to. Marcin. Stał z malutkim bukiecikiem róż.
-Dzień dobry Kochanie-wszedł i mnie pocałował.
Zaprosiłam go do siebie. Było miło. O 15 rodzice jechali do chińskiego sklepu, więc też pojechaliśmy. Potem spytałam mamę czy Marcin może spać u nas. Zgodziła się i w trakcie gdy my robiliśmy zakupy Marcin pojechał po rzeczy. Wieczorem pił z moim tatą whisky, ja WKD, a mama  z babcią piwo. Tatę i Marcina połączyło zainteresowanie motoryzacją. O godzinie 23 obydwoje już spali na krzesłach. W końcu udało mi się przekonać Marcina, że powinien się położyć na sofie, a tata poszedł do sypialni. Marcin ledwo kojarzący powiedział żebym mu spodnie zdjęła. Fajnie to wyglądało. Przykryłam go. Rano gdy zeszłam na dół Marcin jeszcze spał. Wstawiłam wodę na cappucino, zrobiłam śniadanie i włączyłam TV. Obudził się. PRzyszedł do kuchni, stanął za mną, objął mnie w pasie i pocałował w szyję. Zjedliśmy śniadanie i poszliśmy na spacer po Wishaw. W poniedziałęk jak i przez resztę tygodnia były matury. W piątek nic nie pisałam więc o 16 Marcin przyjechał po mnie by zabrać mnie na imprezę. Było świetnie. W sobotę zaproponował mi pracę w firmie, którą miał dostać od ojca. zgodziłam się. Miałam pracować jako grafiko-fotograf. W sobotę znowu piliśmy więc spałam u Marcina. W niedzielę o 17 odwiózł mnie do domu. Wszedł ze mną, by porozmawiać z moimi rodzicami o jego osiemnastce. Urodziny ma 5 czerwca, ale 4 mielibyśmy lecieć do Londynu, wieczorem impreza, 5 i 6 zwiedzanie, a 7 powrót. Rodzice zgodzili się i o 2 pojechał do domu.

Dni mijały niemiłosiernie długo. Marcin był u mnie w środę i w piątek popołudniu. W sobotę Patty u mnie spała. Fajnie było. Znała Marcina, bo była u mnie w środę gdy przyjechał. W następnym tygodniu szukałam prezentu dla Marcina. We wtorek pojechałam z Patty i Magdą do Livingston. Kupiłam Marcinowi bokserki ze znakiem zakazu wjazdu i napisem "No Entry. Private". Stwierdziłam, że to za mało i w środę wraz z Magdą i Natalią pojechałam na podbój Glasgow. Dokupiłam perfumy i zamówiłam w takim sklepie koszulkę ze zdjęciem. Po powrocie do domy wysłałam im email ze zdjęciem moim i Marcina  żeby było na plecach i moją fotkę w bieliźnie by była na przodzie. Następnego dnia rano pojechałam do Glasgow i odebrałam koszulkę dla Marcina. Poszłam do Magdy, a potem czekałyśmy na chłopaków. Lecieliśmy prywatnym samolotem taty Marcina. Nasz pokładowy skład to ja i Marcin, Magda i Maciek, Natalia i Kamil, Weronika i Piotrek, Reachel i Oskar oraz Alicja i Wojtek. Zameldowaliśmy się w hotelu już o 15. Jeszcze przed wyjazdem zgodziłam się na wspólny pokój z Marcinem i wspólne łóżko. O godzinie 20 znaleźliśmy się w klubie obok hotelu na imprezie urodzinowej Marcina. Wszyscy dobrze się bawili. O 3 nad ranem wróciliśmy do hotelu. Wstaliśmy o 11 i poszliśmy zwiedzać Londyn. Wróciliśmy przed 21. Po kąpieli poszłyśmy z dziewczynami na taras hotelu. W piżamach, ale było ciepło. Wyczuły coś i o 22 poszłyśmy do swoich pokoi.

Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,4482452,trackback

komentarze (0) | dodaj komentarz

Rozdział 4. "Upojna noc i zero żalu..."

niedziela, 19 kwietnia 2009 14:57
Zapamiętam to do końca życia. Marcin leżał na łóżku popijając whisky i czytał gazetę. Nalałam sobie czerwone Martini i usiadłam obok niego. Przerwał czytanie.
-Nareszcie sami-powiedział-dziękuję za prezent. Szczególne za koszulkę. Teraz będę mógł cię oglądac w bieliźnie wtedy kiedy będę chciał.
-mhm...-uśmiechnęłam się- nie wolałbyś bez?
Odłożyłam kieliszek i przysunęłam się do niego i zabrałam mu szklankę z whisky, którą położyłam na szafce. Zanim zdążył cokolwiek odpowiedzieć pocałowałam go i zdjęłam mu koszulkę. On zrobił to samo z moją górną częścią piżamy. Potem zdjęłam mu bokserki, a on moje spodenki od piżamy. Na chwilę zalęgło się we mnie poczucie wstydu, ale znikło. Pomyślałam "Co ja robię? Rozpoczęłam grę wstępną z facetem który uprawiał petting zapewne z ćwiercią pięknych dziewcząt w Glasgow". To nie miało znaczenia. Liczył się tylko on i ja. Bał się. Widziałam to. Nagle z przerażeniem stwierdził "Nie mam gumek". Chciałam się rozesmiać, ale sie powstrzymałam i obróciłam tak by widział moje plecy na których był plaster antykoncepcyjny. Uśmiechnął się i wszedł we mnie. Nie bolało, było świetnie. Potem już widziałam tylko jego twarz. To było najpiękniejsze 20 minut mojego życia. Doprowadził mnie do orgazmu. Rzeczywiście to był raj, a w nim ON. Kochałam go. Tak było bez cienia wątpliwości. I on może tez mnie kochał.... Zasnęliśmy o godzinie 2 spoceni, wtuleni w siebie, nadzy i szczęśliwi.
-Dziękuję za nawspanialszy prezent-powiedział gdy już spałam, a potem sam zasnął.

Wróciliśmy do Szkocji. Nie żałowałam tego co się stało. Cieszyłam się. W domu czekała na mnie świetna wiadomość. Dostałam się do Cardonald College, ale nie byłam pewna czy tam właśnie pójdę.
We wtorek ja, Magda, Weronika, Patty i Natalia pojechałyśmy do New Lanark. Porozmawiałyśmy trochę, zdjęcia robiłyśmy.
-I jak było?-zapytała Magda, a widząc moje zdziwienie dopowiedziała-w piątek.
-Skąd wiesz?-nie umiałam się nie uśmiechnąć.
-Znam cię. Marcin miał osiemnastkę, spaliście w jednym łóżku, w sobotę byliście tacy uśmiechnięci przez cały czas. To wszystko składa się na potencjalny seks-wygłosiła mały wykład.
-Uprawiałaś seks z Marcinem?-zapytała Natalia.
-Mhm..-mruknęłam-I nie żałuję, bo było bosko.
Żadna z nich nie ciągnęła tematu. Co jak co, ale wyczucie taktu to one miały. Ale temat seksualny powrócił wieczorem u mnie w domu, bo spały tu.
-Wiecie co, ja chyba też powinnam dać Maćkowi na osiemnastkę specjalny prezent-zaskoczyła nas Magda.
-A kiedy ma?-zapytałam.
-19 sierpnia-odpowiedziała.
-Cóż, weź przykład z Miśki. Wyczuła doskonały moment-rzekła Weronika- ja z Piotrkiem jestem trochę krótko, ale jego osiemnastka jest we wrześniu, więc wiadomo...
Porozmawiałyśmy jeszcze trochę o chłopakach, a potem zasnęłyśmy. W piątek była impreza w Mega Barze. Ja i Marcin oraz Magda i Maciek wybraliśmy się tam. Czekali już na nas Weronika z Piotrkiem, Alicja z Wojtkiem oraz Patty z Jamesem. Impreza była świetna jak zwykle. O 23 opuściliśmy lokal i poszliśmy na pasaż w Motherwell. Spotkaliśmy grupkę znajomych, a potem przyjechał Marcina szofer limuzyną i zawiózł nas do niego do domu. Tego dnia pierwszy raz spałam w Marcina pokoju. Rano wszyscy poszliśmy do centrum,a  potem Marcin odwiózł mnie, Patty i Jamesa do domów. W niedzielę przyjechał i zabrał mnie do polskiedo kościoła w Motherwell. Potem został u mnie na noc, tyle że nie na sofie jak poprzednim razem tylko u mnie w łóżku.


Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,4482464,trackback

komentarze (0) | dodaj komentarz

 12345678  »

Zdjęcia w galeriach.


czwartek, 17 maja 2012

Licznik odwiedzin:  392 (wersja testowa)

Kalendarz

« maj »
pn wt śr cz pt sb nd
 010203040506
07080910111213
14151617181920
21222324252627
28293031   

Galerie

Archiwum

O mnie

Wariatka.
Pesymistka.
Marzycielka.

Księga Gości

Ostatni wpis w księdze:

  • data: 19.04.2009 16:26:40
  • autor: daga22000077
  • treść: elo....super blog......

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 392
(wersja testowa)
Wpisy
  • liczba: 39
  • komentarze: 4
Galerie
  • liczba zdjęć: 7
  • komentarze: 0
Księga gości: 1
Bloog istnieje od: 1124 dni

Lubię to